Wódka, czy zakąska | 22.03

Data: 22.03.2019
Godzina: 18:00 - 21:00

Miejsce: Comfort Food Studio, Hala Koszyki, ul. Koszykowa 63, Warszawa

245

Sprzedaż biletów zakończona.

Kategoria:

Opis

Zakąska do wódki, czy wódka do zakąski? A może jedno i drugie? Na te przewrotne pytania odpowiecie na warsztatach kulinarnych, podczas których przygotujecie z Fatalnym Facetem pięć oryginalnych zakąsek do odpowiednio sparowanych destylatów. A wszystko pod czujnym okiem sommeliera. Poza klasycznym śledziem, który jak wiadomo lubi pływać, nie zabraknie niebanalnych zakąsek ze wschodu i zachodu Europy. Śledź pojawi się w wydaniu duńskim, solony starą metodą. W trakcie spotkania przygotujecie aromatyczne dodatki do ostryg, nauczycie się wyrabiać ciasto na bliny, oraz dowiecie jak dobierać mięso na tatara, siekać je i komponować z dodatkami. Na koniec rarytas w postaci uszu wieprzowych, które nauczycie się przygotowywać pod dyrekcją szefa kuchni, dzięki czemu już nigdy nie spojrzycie krzywo na tę zagryzkę. Każdej zakąsce będzie towarzyszyć kieliszek wódki oraz garść informacji na temat jej pochodzenia, historii i smaku. Jak mawiał Julian Tuwim: „czas życia krótki, kropnijmy wódki”.
Śpieszcie się, liczba biletów ograniczona!

MENU:

  • Ostrygi na trzy osoby:
    – granitą z ogórka konserwowego
    – ocet jabłkowy i szalotka
    – redukcja z szampana z szalotką, lubczykiem
  • Bliny gryczane:
    – z kawiorem i śmietaną
    – z gravlaxem
    – tatarem z troci z domowym maggi
  • Tatar wołowy z przepony z dodatkami:
    – wędzony majonez
    – olej lubczykowy
    – słonina
    – kiszony topinambur
    – grzyby w occie
    – śledź opalany
  • Śledź odsolony podany na chrupiącym pieczywie żytnim z creme fraiche i marynowaną cebulą
  • Grillowane uszy wieprzowe marynowane w armaniaku podane z pieczoną gruszką i chrzanem

Prowadzący:
Fatalny Facet (Marcin Duda) – od najmłodszych lat gotuje wspólnie ze swoim ojcem. To właśnie za jego sprawą zdobywał wiedzę na temat kuchni polskiej i produktów lokalnych.
Z całą pewnością miłośnik produktów mięsnych począwszy od Wagyu Kobe kończąc na tzw „piątej ćwiartce” ale nie jest mu obca również kuchnia roślinna. W jego daniach dominują polskie smaki, produkty lokalne oraz sezonowe, które pozyskujemy z pobliskich lasów, jezior, pól i pastwisk – tam się znajduje wszystko czego nam trzeba, aby gotować smacznie w duchu kuchni rodzinnej, ale na nowo przedefiniowanej.

Swoje doświadczenie kulinarne zdobywa poprzez niezliczone ilości kolacji dla przyjaciół oraz rodziny z naciskiem na wspomnianego już ojca i 7 – letnią córkę, która steki, makarony kocha miłością największą.
Pomimo ogromnej słabości do mięsa Marcin wyznaje zasadę, że na końcu liczy się tylko smak i nie ma znaczenia, czy jest to kuchnia mięsna, wegetariańska, czy tez wegańska. Jeśli coś jest smaczne, to się zawsze obroni.